Ponowny wpis pierwszy po roku

Dodane 30 grudnia 2013 o 01:56:14 w kategorii ' Ogólne '
Ponowny wpis pierwszy - http://goo.gl/2cHrWx
Další první záznam - http://goo.gl/pk956B
Another first entry - http://goo.gl/K7k8TY

Przenosiny na wordpress

Dodane 09 listopada 2012 o 16:42:52 w kategorii ' Ogólne '
Przez bardzo długi czas nie blogowałem nigdzie i w końcu się zebrałem za wykupienie własnej domeny. Jeśli jest tutaj dowolny ze starych czytelników, to zapraszam, reszcie dziękuję :)

Nowy blogasek: Cenebris.com

Czy Jogger żyje i są jakieś szanse na rozwój?

Dodane 01 lutego 2011 o 17:58:31 w kategorii ' Ogólne '
Ktoś wie może, jak obecnie wygląda sytuacja z joggerem, czy warto tutaj się bawić, czy lepiej się gdzieś na własnego wordpressa przenieść? Ilość piszących bardzo zmalała, na blogu informacje są bardzo stare i się zastanawiam, czy projekt powoli dogorywa, czy co się dzieje. Z góry dzięki za odpowiedź.

Giehanet

Dodane 01 grudnia 2009 o 02:23:44 w kategorii ' Internet, Osobiste '
Ze względu na tysięczną przeprowadzkę i stwierdzenie, że internet półmegabitowy na trzy osoby to trochę mało jak na moje wymagania, podjąłem poszukiwania opcji podłączenia mieszkanka do sieci. Sieci komórkowe i wszystkie neostrady szybko odpadły ze względu na koszt, prędkość, limity danych czy podpisywanie umowy na trzy tysiące pięćset sześć miesięcy. Ze wszystkich opcji najciekawsza wydawała się oferta GHNETu - łącze symetryczne 2/5 Mbit (dzień/noc), brak limitu danych, podział łącza wewnątrz lokalu i publiczne IP. No i cena znośna...

Po ostatnich doświadczeniach z prawie szybkim internetem to łącze brzmiało jak bajka. I faktycznie takie zapewne jest - bajkowe. Mam w miarę szybki internet w mieszkaniu niestety tylko teoretycznie, ponieważ od zeszłej środy próbuję wywalczyć choć kilka bajtów od usługodawcy, niestety marnie. Moją uwagę oprócz braku reakcji na dwóch komputerach na klawisz enter po wpisaniu adresu strony internetowej przykuł fakt, że średnio co trzy sekundy każdy komputer zmienia stan łącza z "pobieranie adresu sieciowego" na "kabel sieciowy odłączony". I tak, MAC sklonowałem na obu komputerach (łącznie trzech kartach sieciowych) i sprawdziłem razem z usługodawcą - jest prawidłowy.

Niezmiernie się ucieszyłem ze względu na fakt, że usługodawca oddelegował do mnie swojego serwisanta, który miał rozwiązać problem. Niestety przez godzinę z wielkim zapałem ów serwisant stwierdził to samo, co już niestety wiedziałem - że po prostu nie funguje. A do tego uraczył mnie informacją, że banglać dzisiaj nie będzie. Więc kolejny dzień ograniczam swoje potrzeby internetowe do zupełnego minimum i dziękuję bogom za moją Nokię i Heyah za w miarę nie tak drogi internet. No i modlę się i składam informatyczne ofiary bogowi internetu, aby zaczął nawiedzać moje mieszkanie niebawem, a nie wypiął się na mnie łączem ethernetowym...

PS A pan serwisant przychodzi w odwiedziny już za dwa dni. Niby to tylko dwa dni...

Żegnaj, rudy

Dodane 04 kwietnia 2008 o 16:31:33 w kategorii ' Negatywnie, Osobiste '
Wczoraj wieczorem odszedł od nas ostatni jamnik, tym razem rudy. Nie chce mi się o tym nawet pisać, ani myśleć. Po prostu mi przykro z tego powodu. Tym bardziej, że to był faktycznie ostatni zwierzak, którego mieliśmy w domu i który z nami przeżył bodajże trzynaście lat. Po prostu żal. I to ogromny...

Oskar

Pierwszy turniej

Dodane 09 marca 2008 o 01:08:22 w kategorii ' Pozytywnie, Przeżycia, Taniec '
No i stało się - wybraliśmy się w końcu z Olgą po chyba 3-4 miesiącach wspólnego trenowania na nasz pierwszy turniej. Planowaliśmy się wybrać na pierwszy turniej dopiero w kwietniu, ale wyszła nagle możliwość pojechać teraz i z niej skorzystaliśmy. Na turniej się zapisaliśmy około tydzień przed i tyle też mieliśmy czasu na przygotowanie (trza było skompletować garderobę i choreografie i kilka innych rzeczy dopracować).
Par w naszej kategorii (E powyżej 15 lat) było 10. Miało być 11, ale jedna kobita se ponoć palca złamała. Ze względu na ilość par były dwie (dzięki bogom, tylko dwie) rundy. W półfinale byliśmy zestresowani i byliśmy pewni, że po tych odstawionych cyrkach (podstawiłem Oldze nogę, zmieniłem niechcąco choreografię i wpadliśmy na jakąś parę) do finału nie przejdziemy. Los jednak był wyjątkowo złośliwy i musieliśmy także w finale się pomęczyć. W finale jednak mi już brakowało siły (szczególnie w standardzie) i kondycji (w łacinie), a Olga też wyglądała na zmęczoną. No ale zatańczyliśmy tak, jak tylko potrafiliśmy najlepiej i poszliśmy odpocząć trochę po wszystkim aż do ogłoszenia wyników.
Ogłoszenie wyników oczywiście rozpoczęło się od najmłodszych uczestników. Ze zmęczenia miałem problem ustać tych kilkanaście minut zanim doszło do naszej kategorii. W naszym finale znalazło się 6 par. Oczekiwaliśmy 6. miejsca. Jednak ani ono, ani nawet 5. czy 4. nie zdobyliśmy. A to już było coś, bo to znaczyło, że cokolwiek wywalczyliśmy, to mamy pudło :) No i w końcu przeczytali trzecie miejsce. I nie byliśmy to my. Przeczytali w końcu i drugie. I to też nie byliśmy my. Wtedy to się mocno zdziwiliśmy. Oboje. No ale cóż - i tak bywa :) Jak na to, że to nasz pierwszy turniej, to nie było tak źle, jak myśleliśmy :) A odczucia po całym dniu - byłem zmęczony i wyniszczony jak diabli, ale warto było. I to cholernie. Wrażenia niesamowite po prostu :) Szczególnie miłe było kibicowanie i gratulacje starszych (stażem) kolegów i koleżanek :) No i szczególne podziękowania w tym miejscu należą się mojej prześwietnej partnerce Oldze za efekt końcowy i trenerowi :)

A pod koniec kilka fotek:

Próba ramy? :) Nawet ja nie poznaję, co to za figura... :) Po raz pierwszy na szczycie pudła :) Fryzura mi się rozwaliła pod koniec masakrycznie :)

Przechowalnia pająków

Dodane 11 grudnia 2007 o 21:35:24 w kategorii ' Osobiste '
No i pięknie - za tydzień w akademiku jest dezynsekcja, czyli wytłuką wszystko co żyje i ma więcej niż dwie nogi. I muszę wykombinować co zrobić w tym wypadku z pająkiem - czy go komuś podrzucić na ten jeden dzień czy może wziąć go do domu na całe święta (coś mi się wydaje, że mama by mnie przynajmniej zabiła). Tyle że taka podróż by mu za dobrze nie zrobiła raczej...

O włos...

Dodane 05 grudnia 2007 o 16:26:53 w kategorii ' Osobiste, Pozytywnie, Przeżycia '
Wracając wczoraj wieczorem z randki z K po ul. Floriańskiej (taka ta bardzo mocno uczęszczana ulica) ni stąd ni zowąd dosłownie pół metra od nas spadła zawieszona na wysokości chyba pierwszego piętra cała pieprzona dekoracja świąteczna. Wszystkie te choinkopodobne krzaki, bombki, światła, kilkumetrowa lina itp. Huku narobiło jak diabli, potłukło się toto. A my w stanie przedzawałowym stoimy i się głupio patrzymy jak dosłownie pod naszymi nogami wszystkie te cuda się rozprysły. Ludzie wokół się gapią z niedowierzaniem, robotnicy, którzy to wszystko montowali podbiegają. A my dalej stoimy w tym samym miejscu. A wystarczyło abyśmy wyszli pół sekundy wcześniej i wczorajszy wieczór mógłby się zakończyć inaczej...

I znowu dresy...

Dodane 20 listopada 2007 o 17:31:20 w kategorii ' Osobiste, Przeżycia '
Szedłem sobie wczoraj koło 20:00 alejami (taka ta bardzo uczęszczana ulica w Krakowie). Sam. I myśląc o tym, jak spędzę zbliżający się wieczór spostrzegłem, że z naprzeciwka chodnikiem idzie czterech rosłych młodzianów, a raczej dresów. Ponieważ na dresy jestem alergiczny od pewnego czasu (pół roku mniejwięcej), to dla pewności zdjąłem okulary i zacząłem się zastanawiać, czy aby nie mam jakichś złych przeczuć. Szybki rzut okiem dał mi do zrozumienia, że w pobliżu nie ma żadnej żywej duszy, co mi przypomniało pewne niezbyt miłe doświadczenia. Chłopaki zeszli na swoją prawą stronę chodnika, co mnie trochę uspokoiło i wydawało się że przejdziemy koło siebie bez żadnych komplikacji...

Jednakże... W ostatnim momencie dwóch z nich skręciło tak gwałtownie i szybko przede mną, że nie dość, że mi zaszli drogę, to jeszcze jeden z nich znalazł się bliżej niż pół metra ode mnie. W lipcu zrozumiałem, że nie można czekać i nie reagować na zaczepki czy też je ignorować. No i nie czekałem. Jednego pchnąłem z takim impetem na drugiego, że obaj się wykoleili, po czym zacząłem sobie dodawać otuchy za pomocą przekleństw, groźnych min, machania pięściami itp. A co - jak miałem oberwać, to przynajmniej z honorem i bez sprzedawania swojej skóry tanio. I chyba poskutkowało, bo na twarzach dwóch było całkowite niezrozumienie, na twarzach reszty mieszanka przerażenia...

I wtem zacząłem się pospiesznie oddalać z miejsca zagrożenia. Kiedy chłopaki się trochę ogarnęli, to jęli przeklinać jak diabli, jednak nie pobiegli w moją stronę, ani do niczego więcej tego wieczoru nie doszło. Dzięki bogom. Jednakże jedna kwestia wypowiedziana z ust jednego z nich mnie trochę zaniepokoiła. Było to coś w stylu - "ALE JA TU MIESZKAM, TY *** *** *** *** ". Po czym cała czwórka zniknęła w drzwiach...

No i jakby tu na to nie patrzeć - w efekcie wystartowałem sam do grupki czterech dresów... Jaki z tego morał - nie warto zachodzić bezmyślnie drogi pojedynczym przechodniom, bo się mogą poczuć zagrożeni :)

PS Ręce mi drżały jeszcze przez pół godziny...

Słodka pobudka

Dodane 05 listopada 2007 o 15:30:04 w kategorii ' Negatywnie, Osobiste '
Odnalazła mnie dzisiaj telefonicznie mama jednego z typów, z którymi ostatnie spotkanie w lipcu zakończyło się zabraniem ich przez policję i oskarżeniem o rozbój i pobicie. I ja się pytam - jak do kurwy nędzy mnie "wytropiła" 50 letnia kobieta, to jaki problem to będzie dla jednego z tych gnojków? W jej wersję o "szczęśliwym" odnalezieniu jakoś trudno uwierzyć, prędzej jakąś nieoficjalną drogą (sąd? policja?) wpadła na mój adres...

W każdym razie - jak się długo nie będę odzywał, to będzie wiadomo dlaczego :)

IMAP w GMailu (wreszcie!)

Dodane 24 października 2007 o 13:13:49 w kategorii ' Internet, PC, Techblog '
Moje modlitwy zostały wysłuchane - właśnie się dowiedziałem, że Google uruchomił dostęp do poczty przez o wiele lepszy od POPa protokół IMAP i że można tą usługę za darmo aktywować w ustawieniach (zakładka Przekierowanie/POP/IMAP) a następnie ustawić swojego klienta i wesoło sobie emailować. Usługa nie jest dostępna dla wszystkich od razu (Google włącza ją kolejnym użytkownikom) i może pomóc przestawienie na angielską wersję językową. U mnie działa bardzo fajnie poprzez Kontact, ale sądzę, że nie powinno być problemów z żadnym innym klientem. A właśnie się mocno zastanawiałem przez kilka ostatnich dni, czy nie przenieść domeny na DreamHosta z powodu właśnie IMAPa :)

A tu mały skrinszot:GMail IMAP

UPDATE: IMAP działa mi już także z Google Apps for Domains (czyli GMail na własnej domenie)

Farewell, bejb...

Dodane 11 października 2007 o 23:46:42 w kategorii ' Negatywnie, Osobiste '
P1050431

Destrukcyjna siła linuksa

Dodane 29 września 2007 o 00:54:20 w kategorii ' Linux, Osobiste, PC '
Wrzuciłem dla jaj betę ubuntu 7.10, aby zobaczyć compiza w działaniu oczywiście tylko po to, aby po wystartowaniu systemu z płytki przypomnieć sobie, że mam integrowaną nvidię. No ale nic to. Po dwóch minutach system starał się zresetować, jednak jakoś zawiesiło mu się. Po 10 minutach zresetowałem go na siłę i podczas startowania chcąc wyciągnąć płytkę z napędu (stary LG - CDRW) okazało się po prostu, że się tego zrobić nie da. A poza tym zwiecha maksymalna podczas pokazania ilości pamięci. Resety nie pomogły, ponowne włączenie też nie, więc odłączyłem zasilanie od napędu i spokój jest praktycznie. Obecnie się przeprowadzam, więc jak tylko to zrobię, to się zajmę tym chorym napędem. Wniosek z tego prosty - odpuścić se bety :)

Niespodziewany tuning samochodu

Dodane 26 sierpnia 2007 o 15:34:28 w kategorii ' Auto-moto, Osobiste, Pozytywnie '
Oto jakie zmiany zauważyłem wczoraj na moim samochodzie po powrocie po trzech tygodniach do Krakowa:
Škoda paint tuning

PS Dzięki szalone babska (Ania, Basia, Olga) za ciekawe powitanie... :)

Stock Škoda 105S '78

Dodane 10 lipca 2007 o 10:29:11 w kategorii ' Auto-moto, Osobiste, Pozytywnie, Przeżycia '
Dwa krótkie filmiki z ostatniej soboty, kiedy to była możliwość się trochę powygłupiać na parkingu moją maksymalnie fabryczną 29 letnią Škodą. Wiek i słaby silnik nie pozwalały wprawdzie na dużo i ma to daleko do wyczynów choćby 150 konnych potworów, ale co tam dużo mówić - mi się podobało i byłem zachwycony. Tym bardziej, że naliczyliśmy jak na razie trzy razy, kiedy to jechałem na trzech kołach :)
Specjalne podziękowania dla Darka za nakręcenie tego oraz bratu, Markowi i Uli za kibicowanie :)

PS Komentarze mile widziane :)



Wersja większa (prawie jak fullscreen)



Wersja większa (prawie jak fullscreen)