No i stało się - wybraliśmy się w końcu z Olgą po chyba 3-4 miesiącach wspólnego trenowania na nasz pierwszy turniej. Planowaliśmy się wybrać na pierwszy turniej dopiero w kwietniu, ale wyszła nagle możliwość pojechać teraz i z niej skorzystaliśmy. Na turniej się zapisaliśmy około tydzień przed i tyle też mieliśmy czasu na przygotowanie (trza było skompletować garderobę i choreografie i kilka innych rzeczy dopracować).
Par w naszej kategorii (E powyżej 15 lat) było 10. Miało być 11, ale jedna kobita se ponoć palca złamała. Ze względu na ilość par były dwie (dzięki bogom, tylko dwie) rundy. W półfinale byliśmy zestresowani i byliśmy pewni, że po tych odstawionych cyrkach (podstawiłem Oldze nogę, zmieniłem niechcąco choreografię i wpadliśmy na jakąś parę) do finału nie przejdziemy. Los jednak był wyjątkowo złośliwy i musieliśmy także w finale się pomęczyć. W finale jednak mi już brakowało siły (szczególnie w standardzie) i kondycji (w łacinie), a Olga też wyglądała na zmęczoną. No ale zatańczyliśmy tak, jak tylko potrafiliśmy najlepiej i poszliśmy odpocząć trochę po wszystkim aż do ogłoszenia wyników.
Ogłoszenie wyników oczywiście rozpoczęło się od najmłodszych uczestników. Ze zmęczenia miałem problem ustać tych kilkanaście minut zanim doszło do naszej kategorii. W naszym finale znalazło się 6 par. Oczekiwaliśmy 6. miejsca. Jednak ani ono, ani nawet 5. czy 4. nie zdobyliśmy. A to już było coś, bo to znaczyło, że cokolwiek wywalczyliśmy, to mamy pudło :) No i w końcu przeczytali trzecie miejsce. I nie byliśmy to my. Przeczytali w końcu i drugie. I to też nie byliśmy my. Wtedy to się mocno zdziwiliśmy. Oboje. No ale cóż - i tak bywa :) Jak na to, że to nasz pierwszy turniej, to nie było tak źle, jak myśleliśmy :) A odczucia po całym dniu - byłem zmęczony i wyniszczony jak diabli, ale warto było. I to cholernie. Wrażenia niesamowite po prostu :) Szczególnie miłe było kibicowanie i gratulacje starszych (stażem) kolegów i koleżanek :) No i szczególne podziękowania w tym miejscu należą się mojej prześwietnej partnerce Oldze za efekt końcowy i trenerowi :)
A pod koniec kilka fotek: